czwartek, 20 października 2016

Wspólne czytanie i dzierganie ( 77 )

I znowu post do Maknety piszę w czwartkowy wieczór. W tym roku w środę wracam późno ze szkoły, a w domu wiadomo... mnóstwo roboty. Dodatkowo mam tatę po operacji, więc czasu na przyjemności skurczyły mi się niemiłosiernie.

Robótkowo nic nie pokażę, bo w moich zieniach z poprzedniego postu przybyło tylko kilka rządków ( aż wstyd się przyznawać ).
Trochę lepiej z czytaniem. Skończyłam obie książki z ubiegłego tygodnia. Obie bardzo dobrze się czytało.
Aktualnie poczytuję w wersji papierowej "W plątaninie uczuć" Gabrieli Gargaś. Opowieść o trzech przyjaciółkach. Różniących się prawie wszystkim, a potrafiących wspierać się na wzajem i pielęgnować swoją przyjaźń. Jak do tej pory czyta się bardzo dobrze:)



Na czytniku natomiast mam kolejną książkę Victorii Hislop "Powrót". Zauroczona "Wyspą" sięgnęłam po kolejny tytuł. Tym razem akcja toczy się w Hiszpanii w latach 30-stych XX wieku. Mercedes kocha taniec i w pełni mu się oddaje. Wybucha wojna domowa i całe życie dziewczyny ulega zmianie... Jak do tej pory czyta się bardzo dobrze:)

Ostatnio ( 7-9.10.) byłam na wyjeździe w Zielonej Górze. Miasto, a właściwie Starówka, bardzo mi się spodobało. Wrocław ma krasnale, a w Zielonej są Bachusy.









Oczywiście powiększyłam swoją kolekcję zakładek do książek o kolejne egzemplarze, dwie z widokami miasta i trzecią dekupażową.




I na dzisiaj to już wszystko. Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione komentarze.
Pozdrawiam serdecznie

Aleks tym razem uciekał przed aparatem :) Może przy kolejnym wpisie uda mi się zrobić mu jakieś zdjęcie:)

9 komentarzy:

  1. Tak bym chętnie poczytała coś dorosłego, a nie tylko bajki dla dzieci. Tylko kiedy??? Jak już mam chwilę to uzupełniam lekturę zawodową, brr.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdrowia dla Taty, a dla Ciebie siły i wytrwałości. I też zdrowia, oczywiście. O krasnalach we Wrocławiu wiem od dawna, chociaż ich z bliska jeszcze nie widziałam, ale o Bachusach z Zielonej Góry dowiaduję się od Ciebie.

    Pozdrawiam ciepło :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. a mnie jakoś ten październik przecieka przez palce razem z deszczem:)robótki męczę,książki tak samo:))ech lata chcę:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. W dzisiejszych czasach przyjaźń-to szczęście!!!!!Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko się ułoży i wszystko się udzierga w określonym czasie. Życie czasami lubi pokazać nam, że nasze plany nie zawsze nam podlegają. Życzę Tacie udanej rehabilitacji, a Tobie duzo sił i cierpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo lubie takie pogonie za miejskimi symbolami
    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  7. Zawsze z zainteresowaniem podglądam co czytasz, bo mamy podobne gusta;)
    W Zielonej Górze byłam raz i dawno, dawno temu. W tamtych czasach nie grasowały po mieście Bachusy;) Mam nadzieję że fajnie odpoczęłaś. Buziaczki Ewuniu:)

    OdpowiedzUsuń